2017-02-28

Ściąganie z internetu, czyli z czego legalnie możesz korzystać w sieci?

Zobacz, z czego legalnie możesz korzystać w sieci. Umieszczenie piosenki na portalu społecznościowym – legalne czy nielegalne? Oglądanie filmów na YouTube – legalne czy nielegalne? Udostępnienie książki na Chomiku – legalne czy nie? Przeciętny polski internauta nie wie dokładnie, na co może pozwolić sobie w internecie, a za co mogą go spotkać sankcje karne. Sprawę utrudniają nie do końca precyzyjne przepisy prawa.

Nie odróżniamy treści legalnych od nielegalnych. Zacznijmy od tego, że wielu polskich internautów nie jest świadomych, z których treści cyfrowych – plików muzycznych, filmów, książek może korzystać legalnie. Powód? Nie odróżniają oni treści legalnych od nielegalnych. O problemie tym mówi m.in. opublikowany raport Centrum Cyfrowego.

Co jest w internecie legalne a co nie?

Autorzy raportu wyjaśniają, że legalna wymiana filmów, muzyki i książek jest w internecie możliwa. Jednak dla większości użytkowników sieci granica pomiędzy działaniami zgodnymi i niezgodnymi z prawem jest niejasna. Czy powodem tej groźnej sytuacji jest jedynie brak świadomości internautów? Otóż nie. W rozmowie z PAP Kamil Śliwowski, koordynator projektu Creative Commons Polska, wspierającego produkcje i wymianę utworów traktowanych jako dobro wspólne przyznaje, że wina leży też po stronie prawodawców.

Niejasne granice prawa

Śliwowski wyjaśnia, że zapisy prawa autorskiego nie pozwalają na rozróżnienie co w świecie cyfrowym możemy zrobić, a czego nie powinniśmy. Więcej – prawo wręcz zaciera tę granicę. Eksperci podkreślają, że największym problemem obowiązujących zapisów prawa autorskiego jest to, że powstały przed „rewolucją internetową”. Śliwowski podaje przykład umieszczenia utworu muzycznego na portalu społecznościowym w celu podzielenia się nim ze swoimi znajomymi. Dla przeciętnego internauty nie będzie to łamaniem prawa, ponieważ nie wiąże się z korzyściami finansowymi. Co mówi na ten temat prawo? Jest niejasne, ponieważ nie określa wprost, czy nie jest to już udostępnianie treści bez zgody posiadacza praw autorskich.

Dużym problemem jest na przykład pojęcie dozwolonego użytku w sieci. W przypadku płyty CD jasne jest, że możemy jej słuchać z rodziną, papierową książkę możemy pożyczyć bez obawy o konflikt z prawem. Sprawa komplikuje się w sieci, prawnicy nie są w stanie jednoznacznie określić, czym jest dozwolony użytek w sieci. Trudno na przykład określić, kim są znajomi w portalu społecznościowym.

Problem stwarza też to, że w sieci trudno ocenić, w jaki sposób treści tam trafiają. Czy użytkownik udostępniający piosenkę na YouTube dysponował prawami autorskimi czy też zrobił to nielegalnie? By odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie działania w sieci mogą ściągnąć na nas prokuratora, warto odpowiedzieć sobie na pytanie:

Tylko ściągasz czy także udostępniasz?

To bardzo ważne, ponieważ od odpowiedzi zależy zakres odpowiedzialności, któremu podlega internauta korzystający z nielegalnych utworów w sieci. Samo ściąganie jest legalne.

Zauważmy, że prawodawstwo poszczególnych krajów różnie traktuje ściąganie plików. Lepiej nie robić tego będąc w USA. Można bowiem za to narazić się na płacenie olbrzymich odszkodowań. A w Polsce? Prawo traktuje internautów znacznie bardziej liberalnie. Co prawda do niedawna panowała opinia, że ściąganie cudzych utworów bez jego zgody jest kradzieżą. Dziś jednak coraz większe grono prawników uważa, że ściąganie muzyki i filmów z internetu jest dozwolonym użytkiem osobistym. Jest więc legalne.

Co to takiego użytek osobisty?

Zgodnie z nim bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przykładem będzie nagrywanie muzyki z radia, filmów z telewizji, ale także oglądanie filmu znalezionego w sieci. Nie ważne przy tym będzie czy film ściągniemy na dysk, czy obejrzymy go na przykład na YouTube. Warunek legalności jest jeden – ani przez moment nie może zostać udostępnione innym użytkownikom.
Warto dodać, że nawet jeśli część prawników nie zgadza się z powyższą interpretacją, w Polsce trudno znaleźć wyrok, który przeczyłby tezie, że samo ściąganie jest przestępstwem. W praktyce nikt nie ściga takich przypadków.

Pięć lat więzienia za udostępnianie plików

Całkiem odmiennie ma się sytuacja internauty, który oprócz ściągania, także udostępnia pliki utworów chronionych prawem. Jest to zabronione, grozi za to odpowiedzialność zarówno cywilna wobec twórcy, jak i karna. W tym przypadku wobec sprawcy można domagać się podwójnej, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione, potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia. To najczęściej opłaty licencyjne na rzecz autora, uzależnione od wysokości tantiem. Ponadto, za udostępnianie grożą kary pozbawienia wolności do dwóch lat więzienia. W przypadku czerpania korzyści majątkowych można dostać trzy lata, a gdyby ktoś uczynił z tego stałe źródło dochodu, grozi mu nawet pięć lat więzienia. Szczególnie uważać powinny osoby korzystające z programów opartych na wymianie plików między użytkownikami. Często nie zdają sobie sprawy, że pliki, które ściągają są automatycznie dostępne do pobierania dla innych osób. Mogą więc nieświadomie wysyłać utwory do wielu innych osób naraz.

Z dala od nielegalnych programów komputerowych

O wiele bardziej restrykcyjnie niż muzyka i filmy chronione jest oprogramowanie komputerowe. Są one wyłączone spod dozwolonego użytku osobistego, dlatego kradzieżą jest samo ściąganie pirackiego programu. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Z kolei przyjęcie programu pochodzącego z przestępstwa traktowane jest jako paserstwo. Karalne jest więc samo posiadanie nielegalnego oprogramowania komputerowego.

Pamiętajmy, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności karnej.

Artykuł powstał przy współpracy z https://prawoprosto.pl/

Ściąganie z internetu, czyli z czego legalnie możesz korzystać w sieci?
5 (100%) 1 vote

Porównywarka cen sprzętu RTV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *